„Saga straceńców. Viveck” Krzysztof Skutecki

W fantastyce od lat królują elfy i magowie. Inne rasy to zazwyczaj tło dla rozgrywających się wydarzeń dlatego, gdy przeczytałam, że tytułowy główny bohater „Sagi straceńców. Viveck” Krzysztofa Skuteckiego to niziołek od razu zapałałam chęcią poznania tego tytułu.Po przeczytaniu książki w głowie mam tylko jedno — dobrze, że to saga. Dlaczego? Ponieważ postacie oraz świat wykreowany przez autora wessał mnie do środka. Choć muszę przyznać, że nie od razu. Z początku ciężko było mi się wbić w fabułę. Akcja niczym gepard, co rozdział skakała do przodu. Nie było czasu, by dobrze zapoznać się z miejscem, celem czy bohaterami. Dopiero po ważnym dla Vivecka wydarzeniu fabuła zrobiła się wciągająca. Z każdym rozdziałem robiło się coraz ciekawiej. Zaczęłam chłonąć przyjemny klimacik tej fantasy, bo to taka fantastyko-przygodówka, w której główny bohater przeżywa niebezpieczne przygody.

O czym jest książka? Viveck to niziołek, który w mieście pełnym magicznych istot fartem dostaje się do gildii kupieckiej. Dzięki nowej pracy zarabia dobre pieniądze, wędruje po świecie. Tam jednak nie zabawia długo miejsca, bo zostaje zwerbowany do ruchu oporu, który przeciwstawia się ludziom uciskającym inne rasy. Viveck szkoli się wśród elfów, gnomów i krasnoludów na buntowniczego wojownika. Wykonuje zlecone mu misje, ale i sam postanawia wymierzyć sprawiedliwość, co sprowadza na niego kłopoty i wpędza w wir niebezpiecznych wydarzeń. Jakich? To już musicie dowiedzieć się sami. Zdradzę tylko, że będzie się działo!

Czytając książkę, miałam bardzo pozytywne odczucia. Akcja głównie dzieje się w lesie lub na obrzeżach miast, gdzie można poczuć się, jak poszukiwany buntownik. Klimacik niczym z Robin Hooda. Gdy zaś przenosimy się do miasta i odwiedzamy karczmę krasnoludów, to w głowie rozbrzmiewa gwar gawędziarskich rozmów i zapach karczemnych potraw. Klimat miejsc oddany w 100%. Bardzo mnie to urzekło. Dzięki temu wczułam się w całą historię i miałam wrażenie, że wędruję razem z bohaterami, przeżywając przygodę życia.To zasługa dobrze wykreowanego świata i postaci. Nie powiem, że Viveck parę razy mnie nie zirytował swoim lekkomyślnym zachowaniem, szczególnie na początku. Czym dalej w las i dosłownie i w przenośni niziołek bardziej mi się podobał. Innych bohaterów polubiłam od razu. Zwłaszcza Gumridal i jego ziomków z karczmy. Było ciekawie, zabawnie i mentorsko, bo stary krasnolud to gość z zasadami, od którego warto się uczyć.

Książka oprócz ciekawej treści jest również pięknie wydana. Ma barwione brzegi, które pięknie komponują się z okładką. Ponadto każdy nowy rozdział rozpoczynają czarno-białe ilustracje. Wiem ze sprawdzonego źródła, że będą kolejne części, po które z pewnością sięgnę, ponieważ historia Vivecka przypadła mi do gustu. Jeżeli tak jak ja lubicie fantastykę, to polecam.

Moja ocena: 8/10.

Dziękuję autorowi Krzysiek Skutecki za otrzymany egzemplarz w ramach współpracy barterowej.

#sagastraceńców #viveck #krzysztofskutecki #bunt #walka #przygoda #fantastyka #las #niziołek #gildia #elfy #równość #sztylet #czytam

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *