„Północna droga” Elżbieta Cherezińska

„Północna droga” Elżbiety Cherezińskiej wygląda obłędnie. Ta blisko ośmiuset stronicowa książka składająca się z „Sagi Sigrun” oraz „Ja jestem Halderd” jest niekwestionowaną ozdobą mojej biblioteczki. Jednak wygląd to nie wszystko, bowiem opowieści żon panów Północy mają fantastyczny nordycki klimat, dlatego czuję, że w przyszłości sięgnę po nie ponownie. Dwie kobiety, dwie historie, dwóch wielkich jarlów i coś, co subtelnie łączy te opowieści, to jak widać świetny pomysł na porywającą serię. Autorka za pomocą malowniczego pióra przenosi nas do odległej Północy do czasów, gdzie ofiary i modły składano do Odyna i Thora. To samo miejsce, ten sam czas a opowieści zgoła odmienne.

W pierwszej poznajemy młodziutką Sigrun, którą ojciec w ramach wzmocnienia sojuszu oddał za żonę jarlowi Reginowi. Dziewczyna ma to szczęście, że z wzajemnością zakochuje się w mężu. Sigrun i Regin tworzą parę idealną — piękną i oddaną. Opowieść złotowłosej jest radośniejsza od historii Halderd, której wiatr wiał w oczy już od młodzieńczych lat. Halderd tylko dzięki pomocy stryja wyrwała się z domu pełnego nędzy, rozpaczy i żałoby. Dziewczyna kiedyś miała wszystko dlatego, gdy los dał jej szansę na powrót do bogactwa, nie zastanawia się i godzi się na małżeństwo bez miłości. Historia Sigrun to życie, jakie chciałaby wieść każda młoda dziewczyna będąca żoną wikinga. Regin nie szczędzi ukochanej niczego, daje jej wszystko, zaczynając od miłości. Sigrun jednak, jak każda kobieta, tym bardziej żona wojownika ma obawy, które z wiekiem zaprzątają jej duszę. Podobała mi się ta opowieść, ponieważ mimo rosnących w sercu obaw niesie w sobie ciepło i daje nadzieję na prawdziwą miłość. A propos miłości to zmniejszyłabym ilość scen łóżkowych.

Druga opowieść bazuje na zupełnie innych uczuciach. Halderd od samego początku ma pod górkę. Po ślubie z jarlem Helgim, którego nie kocha, czujemy jej siłę i determinację, która eskaluje, gdy zostaje wdową. Wtedy w końcu staje się panią Ynge, która bardzo sprawnie radzi sobie w grodzie oraz wojennej polityce. Największym plusem tej części jest siła i niezłomność głównej bohaterki. Polubiłam Halderd za jej wytrwałość, chęć nauki i dalekosiężne działania, które sprawiły, że w końcu mogła być sobą. Jest jednak jedna rzecz, która mi się w niej przeszkadzała, a mianowicie planowanie wszystkiego dla jednego z synów kosztem pozostałych. Ta niezdrowa faworyzacja mocno kuła mnie w oczy.

Największym plusem książki jest to, że narratorami obu historii są kobiety. To one opowiadają o tym, co dzieje się w ich domach i sercach. Sigrun i Halderd wyjawiają nam swoje najbardziej skrywane myśli i uczucia. To, co czują wypływa na nas niczym miód z wikińskiego rogu, oblepiając nasze serca nie zawsze słodkim nektarem. Lubię powieści, w których kobiety przędą historię. Taka bezpośrednio pierwszoosobowa narracja jeszcze bardziej przybliża mnie do bohaterek, dzięki czemu mocnej wnikam w historię.„Północna droga” to piękna opowieść o kobiecych rozterkach, radościach i bólach. To książka, która ukazuje, że obawy i myśli kobiet mimo upływu lat tak bardzo się nie zmieniły, dalej bowiem jesteśmy żonami i matkami, które na swój własny sposób w zależności od sytuacji muszą zadbać o dom i rodzinę. Podobała mi się przepełniona miłością, ciepłem i troską „Saga Sigrun” oraz pochłoneła mnie bez reszty pełna siły, walki i determinacji opowieść o Halderd, dlatego polecam Wam to grube tomisko.

Moja ocena: 9/10.

Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.

#sagasigrun #jajestemhalderd #elżbietacherezińska #wiking #byćkobietą

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *