RECENZJA PATRONACKA
„Ostatnia lekcja” autorstwa Marty Malinowskiej nie jest typowym kryminałem. Mamy tu opowieść Malwiny, która po zmianie pracy, a konkretniej zostaniu nauczycielką, nie może zaznać wewnętrznego spokoju. Malwina dowiaduje się, że jej poprzedniczka została pozbawiona życia właśnie w tej szkole. Kto, by się nie bał? Tym bardziej, że to nie jedyna śmierć w tym budynku. Malwinie, coś tu nie gra, dlatego postanawia odnaleźć prawdziwego winnego.
Książka zaczyna się dobrym epilogiem i kończy zaskakującą końcówką. Tak, koniec podobał mi się najbardziej! Moment, kiedy i w jaki sposób poznajemy tożsamość zabójcy, był dla mnie ciekawy. Brawa dla pani Marty za niebanalne połączenie! Aż korci mnie, żeby to wszystko napisać, ale wtedy odebrałabym Wam radość z samodzielnego odkrycia prawdy. A wierzcie mi, warto poczekać!
Autorka nie skupia się tylko na wątku kryminalnym. Mamy tu pierwszoosobową narrację dzięki, której poznajemy myśli Malwiny. Wiemy, że dziewczyna boi się, dlatego każdy pracownik szkoły to dla niej potencjalny winowajca. To wręcz jej obsesja, co mocno wpływa na fabułę, bo nie ma działania, a spekulacje. W międzyczasie autorka za pomocą Malwiny przemyca w tekście prawdy życiowe, które są nam dobrze znane, ale niestety często o nich zapominamy. Przykładowo bohaterka mówi, że szanuje wszystkich nieważne, jakie mają wykształcenie, czy też regularnie chodzi na groby, a nie tylko od święta. W tekście znajdziemy dużo takich złotych myśli Malwiny, co jest niecodzienne i bardzo fajne. Chyba jeszcze nie miałam do czynienia z taką formą podania dobrych rad, dlatego pozytywnie mnie to zaskoczyło.
Podobały mi się również wstawki z przeszłości zamordowanej Niny oraz te drugie, których autora poznajemy dopiero na koniec. W połączeniu z zagadką kryminalną krótkie wspominki podsycały moją ciekawość. Na początku akcja rozwija się powoli, co było dla mnie minusem, ale później poszukiwania Malwy nabierają tempa, by doprowadzić nas do dobrego finału.
„Ostatnia lekcja” to lekki kryminał z ciekawie rozwiniętym wątkiem wspomnień, myśli oraz osób, które po połączeniu powoli prowadzą do rozwiązania sprawy. Choć akcja jest spokojna, bo historia bazuje na domysłach i podejrzeniach głównej bohaterki, to mi się podobała i z pewnością spodoba się miłośnikom łagodnych kryminałów i obyczajówek z dreszczykiem. Polecam!
Moja ocena: 7/10.
Cieszę się, że mogłam patronować książce i dziękuję za taką możliwość Wydawnictwu WasPos i autorce.

Dodaj komentarz