Kiedy byliście ostatnio w cyrku? Ja jakieś 15 lat temu, ale planuję wybrać się tam z dziećmi. Pytam o cyrk, bo to właśnie w nim rozgrywa się akcja „Mistrza sceny” Pauliny Ziarko.
Główną bohaterkę Florę Jutraj, możecie pamiętać z fenomenalnej „Ciuciubabki”, w której jako medium pomagała dziecięcym duszom. Tym razem dziewczyna przyjmuje zlecenie powiązane z cyrkiem. Przedstawienie wędrownej trupy, zawsze ma pełną publikę, mimo że cyrk stacjonuje tam od dawna. Wokół namiotów kręci się mnóstwo dusz, giną ludzie, a na dodatek chodzą pogłoski, że w cyrku ukryta jest niebezpieczna, magiczna księga. Brzmi tajemniczo i złowieszczo? I tak jest! Cała historia utrzymana jest w lekko niepokojącym klimacie. Niby cyrk ma bawić, ale chyba nikt po zmroku nie chciałby w nim zostać sam. Ja z pewnością nie!
Flora to dalej świetnie skonstruowana postać. To kobieta samodzielna, która sama chce decydować o swoim życiu. Na swoich warunkach pomaga duszom, co jest bardzo ciekawym wątkiem. Lubię, gdy Flora wchodzi we wspomnienia duszy. Widać wtedy, jaka jest naprawdę oraz co przeżywa, a dotknięcie duszy nie jest przyjemnym doświadczeniem. Na szczęście nasze medium ma siłę i pokorę. Chce pomóc duszom, lecz z tyłu głowy wie, że może się to skończyć dla niej tragicznie. Fajnie, że autorka przybliżyła nam co nieco z przeszłości dziewczyny, dzięki temu wiemy, dlaczego Jutraj uciekła od rodziny oraz poznaliśmy Zaświatowców. Jednak chciałabym poznać więcej szczegółów, szczególnie tych dotyczących jej rodziców.
Wróćmy jednak do cyrku. Akcja dotycząca tego wątku toczyła się ekspresowo. Co rusz dostawaliśmy nowe informacje od dusz związanych z cyrkiem. Wszystko to budowało napięcie i klimat grozy, by w finale eksplodować. Tam, jak w prawdziwym cyrkowym przedstawieniu mieliśmy ekscytujące i niebezpieczne widowisko. Dla mnie trochę za szybkie, bo w finałowej akcji, toczącej się na arenie trochę się pogubiłam. Zaskoczyła mnie końcówka w sklepie staruszki. To, co tam się działo zszokowało mnie. Jak, po co i dlaczego? Mam mnóstwo pytań, dlatego muszę przeczytać kolejną część.
„Mistrz sceny” podobał mi się. Był inny od „Ciuciubabki”, bazował na innych emocjach. Jak w pierwszej części odczuwałam strach i niepokój po kontaktach z duszami tak tu zaświaty mnie fascynowały. Klimat grozy w tej części tworzyli żywi, a dokładniej cyrkowa trupa. Gdy któryś z głównych cyrkowych bohaterów wkraczał na scenę, czułam dyskomfort i obawy. I to było fajne! Jestem ciekawa, czym pani Paulina zaskoczy nas w kolejnej historii o medium.
Książkę oczywiście polecam za ciekawą fabułę, świetną kreację Flory oraz przyjemny klimat grozy. Jeśli chcecie poczuć dreszczyk emocji, to sięgnijcie po obie części „Kronik medium”.
Moja ocena: 7/10.
Współpraca barterowa z autorką.

Dodaj komentarz