„Dziedzic ciemności” Daria Hodowana

Obszerna czy cienka — jaką fantastykę wolicie? Ja zdecydowanie grubą. Nie musi mieć od razu tysiąc stron, ale takie trzysta to minimum, aby fajnie wprowadzić czytelnika w świat. Jak dla mnie „Dziedzic ciemności” był za cienki, ponieważ dobrze zapowiadająca się fabuła została okrojona, a pod koniec zapanował chaos.

O czym jest historia? O dziedzicu korony, który lada moment ma wkroczyć na tron. Arthur to młodzieniec, który szkoli się na władcę, jednak przez wszystkich zwłaszcza przez matkę traktowany jest jak dziecko. To mnie denerwowało, przez to bohater wydaje się nieogarnięty. Całe królestwo mówi i wspomina masakrę wywołaną przez więźnia, którego Arthur chce ułaskawić, a on nie wie nic na temat jego makabrycznych zbrodni — klasyczny rodzicielski klosz. Obserwujemy zatem wysiłki chłopaka, poznajemy jego marzenia, przyjaciół i koszmary, a wszystko to powiązane jest z osadzonym w odludnym więzieniu Lordem Tenemurem.

Pierwsze rozdziały wróżyły fajną lekturę, jednak z kolejnymi było słabiej. Zbudowany przez autorkę świat z braku przestrzeni nie zdążył się w pełni rozwinąć. Jak na tak krótką opowieść było tam za dużo postaci, ras i wydarzeń. Przeskakiwanie z wątku na wątek, nagła zmiana sytuacji i scenerii wprowadzały zamęt. Końcowe rozdziały były dla mnie dużym wyzwaniem, czytałam je po dwa razy, bo ciężko było mi coś zrozumieć. Zwłaszcza rozdział z Chloe, która mówi o bracie, później o drugim bracie, a na końcu o kuzynie. Bracia ok, ale o jakiego kuzyna jej chodzi? Połapanie się w połączeniach i więzach rodzinnych po finale robi się naprawdę dużym wyzwaniem.

Książka, choć cienka zajęła mi kilka dni. Czytało mi się ją ciężko, momentami przypominała mi pozycje z gatunku ASMR oraz poezję (rozdziały z Lilly i sny). Duży problem miałam też z pierwszoosobową narracją głównego bohatera, ponieważ była uczniacka. Arthur to dzieciak, który ma dobre intencje, lecz jest po prostu naiwny i momentami drażniący.

Ta książka ma potencjał. Gdyby ją rozwinąć, uporządkować, a przede wszystkim dodać więcej stron, to byłaby to fajna historia fantasy. W tej formie książka średnio mi podeszła.

Moja ocena: 6/10.

Współpraca barterowa/reklamowa z @wydawnictwoalternatywne#book

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *