Sięgacie po książki inspirowane prawdziwymi historiami? Ja czasami, zazwyczaj są to opowieści z tłem historycznym lub kryminały, które bazują na autentycznych wydarzeniach.

Ostatnio w moje ręce trafiła książka Anny Biel „Domki z kart”, która przedstawia prawdziwą historię trzech kobiet z bieszczadzkiego pensjonatu. Nawet nie przypuszczałam, że ta opowieść tak mnie wciągnie. Fabuła książki skupia się przede wszystkim na Monice i Leili. Monika uciekła w Bieszczady, gdzie poznała Olgę, by tam odciąć się od złej przeszłości, od wspomnień pierwszej miłości, która była dla niej destrukcyjna. Po latach Monika dzieli się swoimi przeżyciami na audycji radiowej. Przypadek chciał, co jak autorka powtarza, nic nie jest dziełem przypadku, na jej wyznanie trafia Leila, która w tej chwili jest w takiej samej sytuacji, jak lata temu Monika. Panie się spotykają i tak właśnie zaczyna się historia dwóch kobiet, które próbują odciąć się od toksycznej relacji z pewnym mężczyzną.

Czytając o Oldze, Monice i Leili nie mogłam się nadziwić, jak autorce udało się połączyć lekki styl z ciężkim i bardzo trudnym tematem. Dawno żadna książka nie zaskoczyła mnie prostotą, która tak idealnie trafia w sedno. Pani Anna nie potrzebowała wyszukanego słownictwa, wulgaryzmów czy wykrzykników, by przekazać emocje i stan bohaterek. Pani Anna postawiła na autentyczność i subtelność, dzięki temu temat tabu, jakim jest przedstawiona tu relacja duchownego z dwiema głównymi bohaterkami wypadła bardzo taktownie. To właśnie ta relacja wzbudza w czytelniku silne emocje, bo czytamy o czymś, co nie powinno mieć miejsca. Emocje są jeszcze silniejsze, bo pamiętamy, że fabuła oparta jest na prawdziwych wyznaniach. Z jednej strony mamy Monikę, która ma już to trudne rozstanie przepracowane, z drugiej strony mamy młodszą Leilę, która czuje, że coś z tym związkiem jest nie tak. To jednak nie wszystko, bo mamy jeszcze trzecie spojrzenie — jego, ojca profesora z klasztoru. Trzy różne perspektywy, trzy różne osoby i ogrom emocji.

„Zasadniczo budowane z nimi relacje to domki z kart, zawalą się prędzej czy później po cichu, ale bezwzględnie niszcząc ci życie.”

Emocji jest naprawdę dużo, zwłaszcza gdy czytamy o Leili, bo to ona jest tą, którą trzeba ratować, a to wcale nie jest takie proste, bo mamy tu klasyczny przykład osoby uzależnionej emocjonalnie i materialnie. Choć kobieta czuje pod skórą, że coś jest nie tak, to ciężko ma się postawić, bo przecież on jest taki dobry i ona tyle mu zawdzięcza. Zachowanie trudne do zrozumienia, ale często spotykane, bo każdy z nas z pewnością słyszał o romantycznych oszustwach. Właśnie dlatego, ta książka jest ważna, bo pokazuje, jak taka relacja wygląda od środka. Dzięki kreacji Leili i Moniki możemy zobaczyć, co myśli oraz jak zachowuje się osoba tkwiącą w toksycznym związku, zmanipulowana oraz emocjonalnie wypaczona. Ta pozycja porusza ciężki temat, który jest społecznie potrzebny, bo dziś łatwo każdemu osądzać trudniej jednak zrozumieć.

„Domki z kart” przeczytałam w dwa dni, bo historia Olgi, Moniki i Leili jest naprawdę wciągająca. Od samego początku chciałam wiedzieć, jak potoczą się losy głównych bohaterek. Czy uda im się wyjść na prostą, wyrwać z sideł toksycznej miłości i ułożyć normalnie życie? Odpowiedź dostałam i jestem nią usatysfakcjonowana.

Jeśli lubicie zanurzyć się w prawdziwych i niełatwych historiach, to śmiało sięgnijcie po ten tytuł. Opowieść dziewczyn z pensjonatu z pewnością zostanie z Wami na dłużej, mi długo chodziła po głowie. Polecam.

Moja ocena: 8/10.

Współpraca reklamowa/barterowa z Wydawnictwem Borgis.

#domkizkart #kobieta #dom #uczucia #czytampolskieksiążki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *