„Codex Minor” Karo M. Nowak

Ciemne, poddańcze, a jednocześnie władcze średniowiecze to tło czasowe książki Karo M. Nowak. Tu nie czytamy o średniowieczu, w „Codex Minor” my w nim jesteśmy. Z każdą przeczytaną stroną wnikamy w mrok zamierzchłych czasów oraz w historię nakreśloną świetnym piórem autorki.

Jestem oczarowana tą książką. Połączenie subtelniej, mistycznej magii z historią wyszło naprawdę genialnie. Autorka w fenomenalny sposób prezentuje nam ciekawe fakty na temat Codex Gigas — prawdziwej księgi, która waży ponad 75 kilogramów i jak mówią legendy, została napisana w jedną noc. Czy to już nie pobudza ciekawości? Moją pobudziło! To jednak nie wszystko! Karo M. Nowak za pomocą relacji Ondra — Zdeslav pokazuje, jak wyglądała hierarchia średniowiecznej społeczności. Ten, kto miał władzę, mógł wszystko, natomiast chłopstwo mogło liczyć tylko na łaskę swego pana.

Dzięki takiej fabule czytanie „Codexu Minor” jest jak wędrówka w przeszłość. Wraz z głównymi bohaterami odbędziemy podróż do zakonu pełnego mnichów, pracowni skryby oraz zamku możnych. Razem z Ondrą zachłyśniemy się szczęściem docenionego chłopa, poczujemy trud i ból włożony w naukę umiejętności skryby, by na końcu poznać prawdziwe oblicze miłościwego pana na Podskale. Historia młodego skryby, jego dojrzewanie, poznawanie świata oraz zachodzące w nim zmiany to baza tej pasjonującej lektury. Temat prosty, ale podany w tak doszlifowanym wydaniu, że nie sposób oderwać się od lektury. Opisowość i precyzja, z jaką autorka opisuje detale pracy skryby, czy materiały, z których korzystał, zasługują na brawa. Widać i czuć ogrom włożonej pracy, bo dzięki temu każda strona buduje niepowtarzalną atmosferę. Docenić też muszę kreacje głównych bohaterów. Ondra i Zdeslav wzorowo reprezentują środowiska, z których się wywodzą, ukazując ich mentalność oraz sposób bycia. Relacja pana i chłopa budzi różne emocje od pozytywnych po negatywne. Oczywiście bardziej polubiłam pokornego skrybę, bo to jego myśli, przeżycia i uczucia uderzały we mnie podczas lektury, dlatego cieszę się z takiego zakończenia tej historii. Na końcu każdy dostał to, na co zapracował. I to mi się podobało. Jedynym minusem książki są drobne błędy interpunkcyjne, które od czasu do czasu rzucały mi się w oko.

„Codex Minor” to tytuł, który pochłania średniowieczną tonacją, ciekawi mistyczną historią oraz przejmuje prawdziwością ludzkiej natury, dlatego polecam, zwłaszcza miłośnikom średniowiecznych opowieści okraszonych tajemnicą.

Moja ocena: 8/10.

Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Spisek Pisarzy.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *