Wampiry czy wilkołaki? Mnie jakoś zawsze bardziej fascynowały wampiry. Pewnie dlatego, że jest ich więcej w filmach, serialach i książkach. „Cierń w mroku” Elżbiety Barczyk to zdecydowana przewaga wilkołaków.
Val żyje w czasach, w których ludzie są pod jarzmem silnych, bezlitosnych i władczych wampirów oraz wilkołaków. Świat jest mroczny i niebezpieczny, a człowiek to nic nieznacząca jednostka. Tak jest też z naszym głównym bohaterem, jednak to się zmienia, gdy książę wampirów oraz alfa wilkołaków zauważają w nim bezinteresowne dobro. Mężczyzna jest rozchwytywany przez te dwie rasy, co nie jest mu na rękę, bo skrywa w sobie niebezpieczną tajemnicę.
Autorka w bardzo plastyczny sposób przedstawiła mroczną i brutalną rzeczywistość Vala. Od samego początku mocno czuć postapokaliptyczny klimat, dlatego nie miałam problemu z wyobrażeniem sobie tego świata. Zresztą narracja prowadzona jest w pierwszej osobie, co jeszcze bardziej podkreśla otaczające ludzkość zło. Val opowiada nam o nowym, nieprzyjaznym dla ludzi porządku. Społeczności wilkołaków i wampirów też są dobrze skonstruowane. Wyniosłość i stateczność krwiopijców kontrastuje z nadpobudliwością i adrenaliną członków watahy. Obie rasy są bezlitosne dla ludzi, o czym przekonacie się niejednokrotnie podczas lektury.
Jeśli chodzi o historię to tu było już gorzej. W takim świecie, z takimi postaciami liczyłam na większą akcję. Tej niestety było mało. Fabuła opiera się na przemyśleniach Vala i odstawianiu go od rezydencji wampirów do domu alfy. Główny bohater i tym samym nasz narrator był traktowany jak maskotka. Liczyłam na jakąś misję, wydarzenie lub cokolwiek co poprowadzi opowieść Vala i mnie wciągnie. Nic niestety takiego się nie zadziało. Książka opiera się na dobrze już znanych nam schematach, dla mnie zabrakło świeżości, czegoś nowego, co wyróżniłoby opowieść Vala, by stała się unikatowa. Nie znajdziecie tu międzygatunkowego romansu, motywu wybrańca bądź przedsięwzięcia, od którego zależy życie bohaterów. Dostaniecie za to poprawną opowieść człowieka, który stracił wszystko i próbuje przeżyć w nieprzyjaznym i niebezpiecznym świecie. „Cierń w mroku” to książka, która osadzona w przyszłości niekorzystnej dla ludzkości. Główny bohater żyjący wśród wampirów i wilkołaków jest pełen żalu, goryczy i trafnych spostrzeżeń, którymi się z nami dzieli, opowiadając swoją historię. I to jest najmocniejszy punkt opowieści — szczere, często bolesne wyznania skłaniające czytelnika do refleksji i zastanowieniem się nad tym, do czego dąży ten świat. Po lekturze mam takie przemyślenia, że autorka w myślach i wypowiedziach Vala chciała przekazać nam obserwacje otaczającego nas świata. Ostrzec przed złem, które sami możemy na siebie sprowadzić, jeśli w porę się nie obudzimy. Ludzkość z książki straciła wszystko: wolność, niezależność, szczęście oraz siły i ochotę do działania. Ludzie stali się bierni, zmanipulowani i zastraszeni, a po czasie przestali widzieć nadzieję na lepsze jutro. Może to moja nadinterpretacja, ale takie naszły mnie przemyślenia. Jeśli o to chodziło, to Pani Elżbiecie się udało, dlatego pamiętajmy, że współczesne zło nie zawsze ma kły i pazury.
Jeśli lubicie opowieść, w której pierwsze skrzypce grają przemyślenia głównego bohatera i postapokaliptyczny świat, to „Cierń w mroku” może przypaść Wam do gustu. Moja ocena: 7/10.
Współpraca barterowa z Wydawnictwem Alternatywnym.

Dodaj komentarz