„Cień na piasku” Joe Dever

„Cień na piasku” to piąta część gry paragrafowej z serii Lone Wolf. Ta część jest inna niż pozostałe, ponieważ jedna księga ma w sobie aż dwie przygody. To jednak nie wszystko! Te dwie rozgrywki są naładowane akcją. Są bardzo, bardzo dynamiczne. W żadnej poprzedniej odsłonie gry nasz bohater nie był w takim ciągłym ruchu. Wcześniejsze misje Samotnego Wilka nabierały tempa stopniowo, a tu od razu mamy mnóstwo akcji. Ostatni z Zakonu Kai musi walczyć, uciekać, wspinać się, skakać, a nawet pływać. Joe Dever pozytywnie zaskoczył mnie takim obrotem akcji. Dzięki temu fabuła nie szła utartą ścieżką. To nadało grze przyjemnej świeżości.

Pierwszy raz podczas rozgrywki musieliśmy skorzystać z dołączonej do książki mapy. To też mi się podobało. Widać, że autor chciał zaciekawić gracza nowymi rozwiązaniami. Te wprowadzone tutaj wypadły naprawdę świetnie. I muszę się przyznać, że nie od razu zrobiłam te zadania. Potrzebowałam chwili, by udać się do kolejnych paragrafów. Dla mnie to kolejny plus. Ogromnym plusem była też akcja i atmosfera panująca na podniebnym statku. Krasnoludy, stary znajomy i odrobina magii fajnie ożywiły rozgrywkę. Po wcześniejszych, wyczerpujących zmaganiach Samotnego Wilka ten wątek był ciekawą odskocznią.

Jak w trzeciej części narzekałam na mało pojedynków to tu mamy ich naprawdę mnóstwo. Czuć klimat zasadzki. Z każdej strony na naszego bohatera czyha niebezpieczeństwo. Kilka razy zdecydowałam się na ominięcie przeciwników, bo przecież takiemu wojownikowi uciekać nie wypada (ale pomysł ten chodził mi po głowie). Po prostu nie chciałam zginąć, a w tej części zginąć można naprawdę szybko. Wszystkie walki z przeciwnikami pasowały do fabuły, jednak ostatnia walka z głównym antagonistą trochę mnie rozczarowała. Moim zdaniem poszła za szybko, bo była za łatwa. Uważam, że finałowa potyczka powinna być bardziej spektakularna. „Cień na piasku” to pełna akcji i dynamiki rozgrywka, która kończy podserię Kai. W tej części nie mamy misji. Tu mamy walkę o przetrwanie. To być albo nie być dla Samotnego Wilka, ponieważ tym razem na szali postawione jest jego życie. Ten pomysł sprawił, że bardziej utożsamiłam się z głównym bohaterem, co zaowocowało tym, że bardziej zależało mi na pomyślnym zakończeniu rozgrywki. Z ciekawością wchodzę w serię Magnakai, bo przygoda Samotnego Wilka dopiero się zaczyna.

Moja ocena: 8/10.

Książka otrzymana z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *