„Abyss” Łukasz Szuster

Co tu się działo?! Ależ ta książka mnie pochłonęła! Po prostu przepadłam. Dawno nie czytałam książki, która tak świetnie potrafi zbudować napięcie i co najważniejsze trzymać je przez całą opowieść. „Abyss” Łukasza Szustera spodobał mi się od pierwszej strony. Już po przeczytaniu początku wiedziałam, że będzie to świetna pozycja, ale nie przypuszczałam, że aż tak.

Zacznę od tego, że książka przenosi nas na Śląsk w nostalgiczne lata 90 (tak, jestem rocznikiem, którego pesel zaczyna się od dziewiątki). Tam poznajemy dwóch chłopców.

Tomasz i Józef są kolegami ze szkolnej ławy oraz sąsiadami z szarej kamienicy. To oni opowiadają nam swoją wciągającą historię. I choć głównymi bohaterami są młodzieńcy, nie jest to książka dla dzieci. Będzie mrocznie, groźnie, a na końcu tragicznie. Z każdym przeczytanym rozdziałem atmosfera się zagęszcza. Czujemy zbliżający się mrok i niebezpieczeństwo.

Narratorem opowieści jest Tomek, dlatego wszystko poznajemy z pierwszej ręki. Autor umiejętnie oddał odczucia i przeżycia chłopaka oraz klimat tamtych dni i miejsc. Słowa i styl, jakim posługuje się pan Łukasz, dają wiarę przeżywanej historii. Czujemy się jak byśmy tam byli. Zwykłe, normalne życie dzieciaków okraszone dziecięcą ciekawością i wyobraźnią w pewnym momencie staje się horrorem. Horrorem, który świetnie się czyta. Tak jak wspomniałam na początku, fabuła żywcem wciąga na obskurny Śląsk, gdzie żyło się inaczej, gdzie podobno grasuje bestia, czyhająca w mroku. Czy Tomasz i Józek staną oko w oko z bestią, która oszpeciła ich nowo poznanego kolegę Tymka? Czy może spotka ich coś gorszego? Przeczytajcie i sprawdźcie sami.

Ja sprawdziłam i jestem w szoku, bo to świetny thriller. Dla mnie to odkrycie roku, dlatego koniecznie muszę przeczytać inne książki autora. Ciekawa jestem, czy też są tak wciągające. Czy tam też klimat grozy oplata umysł czytelnika? Bo „Abyss” ogarnął mój umysł, ponieważ jeszcze długo po lekturze wracałam do wydarzeń z książki, szczególnie końcówki, bo zakończenie to emocjonalny sztos.

Nie mogę inaczej. Muszę polecić tę książkę. Warto ją przeczytać, ponieważ ma wciągający klimat ciemnych i brutalnych lat 90-tych przemysłowego Śląska oraz porywającą i nietuzinkową fabułę, w której o dziwo pierwsze skrzypce grają dzieci.

Moja ocena: 10/10.

Dziękuję Wydawnictwa Videograf SA za otrzymany egzemplarz w ramach współpracy barterowej.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *